Jacek Tupalski (1948 – 1994)

Dziś pragnę przedstawić postać mojego ojca Jacka Tupalskiego, historyka zajmującego się głównie historią XIX w., wraz z jednym z opracowań jego autorstwa. Chociaż nie ma go pośród nas od ponad 20 lat, to jednak pamięć o nim jest wciąż żywa wśród jego bliskich oraz znajomych.

Wspominając jakiegokolwiek twórcę, często przywołuje się jego dzieła. Trzymając się tej konwencji, chciałbym przedstawić jedno z pierwszych opracowań mojego ojca, a mianowicie „Źródła do działalności i poglądów obozu  ultramontańskiego w Wielkim Księstwie Poznańskim w II poł. XIX wieku”. Publikacja ta jest szczególnie polecana osobom zajmującym się historią Wielkopolski oraz dziejami Kościoła Katolickiego w okresie zaborów. W przytoczonych w niej materiałach źródłowych znaleźć można wiele przemyśleń na temat Polski, jej sąsiadów oraz pozostałych kluczowych państw europejskich, a także kondycji ich społeczeństw. Paradoksalnie, mimo upływu półtora wieku, wiele z tych diagnoz zdaje się być wciąż aktualna.

Jacek-Tupalski-1970s
Jacek Tupalski (1948 – 1994)

Jego opracowanie na temat działalności ultramontanów, konserwatywnego ugrupowania działającego w zaborze pruskim w II połowie XIX w., jest dostępne na niniejszej witrynie w formie elektronicznej. Praca ta została napisana pod kierunkiem doc. dr hab. Franciszka Paprockiego w Zakładzie Archiwistyki UAM w Poznaniu w 1976 r.

Wspomniane opracowanie powstało w 1976 r. w ramach pracy magisterskiej zrealizowanej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Praca ta była o tyle ważna, iż w jej trakcie mój ojciec zapoznał się z sylwetką gen. Dezyderego Chłapowskiego. Biografia tego oficera napoleońskiego i uczestnika powstania listopadowego, prekursora pracy organicznej, który przyczynił się do rozwoju wielkopolskiego rolnictwa, stała się tematem kolejnego opracowania. Książka „Generał Dezydery Chłapowski 1788-1879” została wydana nakładem Wydawnictwa Ministerstwa Obrony Narodowej w 1983 r., stając się jednocześnie pracą doktorską oraz najważniejszą publikacją w dorobku naukowym Jacka Tupalskiego.

Pracę naukową mój ojciec prowadził niemal do swych ostatnich dni, kiedy to spisywał dzieje Nałęczów, do których nota bene należał także ród Tupalskich. Chociaż opracowanie to nie zostało ukończone, to jednak możliwe, że zostanie w przyszłości uzupełnione i udostępnione szerszemu odbiorcy.

Dziś z pewnością trudno sobie nawet wyobrazić, jak wyglądała dawniej praca naukowa w Polsce, zwłaszcza przed 1989 r. Dość wspomnieć, że w latach 70. w regionie poznańskim średnio jeden komputer przypadał na 227 zakładów pracy. Stąd też działalność naukowa wymagała wówczas ogromnej cierpliwości i wytrwałości. Cechy te były niezbędne w poszukiwaniu oraz analizowaniu materiałów źródłowych znajdujących się w archiwach lub w bibliotekach. Warto dodać, iż wiele trudności wynikało także z ówczesnej sytuacji politycznej w kraju. Na wielu książkach znajdujących się w oficjalnym obiegu nierzadko swoje piętno potrafił odcisnąć „Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk”. Był to jeden z czynników, z powodu których mój ojciec zainteresował się historią XIX wieku, która była w mniejszym stopniu narażona na ingerencję państwowej cenzury.

Ze względu na specyfikę pracy zawodowej, mojemu ojcu często towarzyszyły książki, z reguły historyczne. Ich pokaźny zbiór, traktujący o różnych epokach historycznych, jeszcze długo będzie eksplorowany, stając się bazą do kolejnych opracowań, również popularnonaukowych.

W wolnych chwilach Jacek Tupalski chętnie grywał w szachy oraz brydża ze znajomymi, a także oglądał relacje z wydarzeń sportowych, szczególnie z piłkarskich mistrzostw Europy oraz świata. Niestety, pamiętnego mundialu rozgrywanego w 1994 r. na amerykańskich boiskach nie dane mu było obejrzeć.

Jego życie związane było również z muzyką. Przez pewien czas, głównie w latach 60., grywał wraz ze swoim ojcem Marianem oraz braćmi na zabawach i uroczystościach w rejonie rodzinnych Gębic. Pomimo tego, że w późniejszym okresie swojego życia nie parał się wykonywaniem muzyki, to jednak często jej słuchał, zwłaszcza w najlepszym wydaniu. To właśnie dzięki mojemu ojcu miałem okazję zapoznać się z rock & roll’em Chucka Berry’ego oraz Jerry Lee Lewisa, czy też zetknąć się z takimi klasykami jak Glenn Miller, George Gershwin lub Louis Armstrong. Niech zatem muzyka stanie się zwieńczeniem powyższych wspomnień.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Historia, Kultura, Sylwetka, Wspomnienie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *