MACS, czyli o zastosowaniu Commodore 64 w wojskach USA

Wprowadzony na rynek w 1982 r. Commodore 64 to jak dotąd najbardziej popularny model komputera w dziejach informatyki. Według części źródeł został on bowiem sprzedany w kilkunastu milionach sztuk, choć podawane są też dużo wyższe szacunki. Niezależnie od dokładności tych ustaleń, maszyna ta stała się też pierwszym komputerem niezliczonego grona dzisiejszych programistów oraz pozostałych specjalistów, czy też zwykłych pasjonatów. Co ciekawe, słynnym C64 zainteresowali się również amerykańscy wojskowi, co dało początek stosowanemu w siłach zbrojnych USA systemowi MACS.

DSC_0155

Commodore 64 został zapamiętany przede wszystkim za sprawą ogromnej ilości gier, wydanych na tę maszynę, zapewniając tym samym rozrywkę głównej grupie swoich użytkowników, jaką były dzieci i młodzież. Mogłoby się wydawać, że ten 8-bitowy komputer domowy nie nadawał się do profesjonalnych zastosowań. Popularna „komoda”, którym to mianem przed laty zaczęto u nas nazywać C64, doczekała się jednak wielu programów użytkowych, a w 1985 r. nawet systemu operacyjnego z graficznym interfejsem użytkownika (GUI), którym był GEOS.
Walory wspomnianego komputera zostały dostrzeżone również przez specjalistów z Army Research Institute Fort Benning Field Unit, ośrodka badawczego zajmującego się opracowywaniem technologii szkoleniowej i przygotowywaniem treningów dla amerykańskiej piechoty. Zainteresowanie to było związane z realizowanym przez ten ośrodek programem, który miał podnieść zdolność bojową żołnierzy poprzez trening. Tak oto w 1986 r. powstał MACS (ang. Multipurpose Arcade Combat Simulator), symulator komputerowy, stosowany w wojsku amerykańskim jako trenażer strzelecki, a więc urządzenie umożliwiające przeprowadzanie treningu w zakresie posługiwania się bronią palną.
W skład symulatora MACS, którego najważniejszym elementem był C64, wchodziło również dedykowane pióro świetlne, mocowane do karabinka M16A2 lub też na stałe przymocowane do dezaktywowanej (tj. pozbawionej właściwości bojowych) broni. Pióro świetlne podłączano do komputera poprzez port joysticka, podczas gdy do gniazda rozszerzeń Memory Expansion C64 wpinany był kartridż z oprogramowaniem symulatora. To ostatnie umożliwiało ćwiczenie strzelania do prezentowanych na ekranie, skalowanych obiektów.
Wyposażona w pióro świetlne broń kierowana była w stronę ekranu. Stąd też idea symulatora przypominała znane z automatów lub z konsol wideo gry, w których strzela się z pistoletów świetlnych do wyświetlanych na ekranie celów.

MACS-Apple

Rozwojowa wersja symulatora, opisana w raporcie technicznym z 1984 r., bazowała na Apple II+. Ostatecznie jednak zdecydowano się na wybór Commodore 64.
(Źródło: A Multipurpose Arcade Combat Simulator (MACS), U. S. Army Research Institute for the Behavioral and Social Sciences, April 1984)

Główna część oprogramowania MACS oferowała wieloetapowy test umiejętności strzeleckich, o zmiennym poziomie trudności. Uzyskane przez strzelca wyniki oceniane były na podstawie obowiązującego na danym poziomie kryterium. Ćwiczący, w zależności od swych rezultatów, mógł przejść do kolejnego etapu rozgrywki, pozostać na obecnym stadium albo też wrócić do poprzedniego. Warto dodać, że w symulacji uwzględniono również wpływ wiatru na trajektorię pocisku.

Cały zamysł przypominał zatem pistolety świetlne, znane z automatów w salonach gier lub z konsol wideo.

Oparty na C64 symulator przeznaczony był głównie do szkolenie z obsługi karabinka M16, aczkolwiek jeden z raportów zawiera wzmiankę o wersji dla granatnika przeciwpancernego M72A2 LAW. Ta wersja pozwalała na strzelanie do nieruchomych lub poruszających się czołgów, a ewentualne trafienia były sygnalizowane wybuchami z widocznymi na ekranie płomieniami i dymem. Rozważano też wariant MACS przeznaczony do szkolenia z zakresu obsługi broni wsparcia, moździerza, a nawet wyrzutni kierowanych pocisków rakietowych TOW.
Fanów marki Apple być może zainteresuje fakt, iż wczesna wersja symulatora z 1984 r. bazowała na komputerze Apple II+, wyposażonym w dwie stacje dyskietek oraz Apple Language Card z Pascalem. Zestaw uzupełniało zmodyfikowane pióro świetlne Symtec i monitor Sony. Finalna wersja MACS, stosowana w U.S. Army, była już jednak oparta na C64. W latach 90. opracowano nowszy wariant tego systemu z konsolą do gier wideo Super Nintendo (SNES). Wersja ta do dzisiaj zdaje się być stosowana przez Gwardię Narodową w Minnesocie, podczas gdy ostatnie doniesienia o użyciu C64 w wojskach USA pochodzą sprzed kilkunastu lat, co też ilustruje poniższe zdjęcie.

DA-SD-03-08124

Symulator MACS, w wersji na Commodore 64, prezentowany w czerwcu 2001 r. oficerom boliwijskim przez żołnierzy z jednostki US Army w Fort Buchanan w San Juan (Puerto Rico).
(Fot. Luis E. Orengo, CIV / The National Archives and Records Administration)

Więcej o symulatorze MACS, którego podstawę stanowił C64, można dowiedzieć się z szerszego opracowania, które niedawno zostało opublikowane w 10 numerze magazynu Komoda & Amiga plus, czasopisma tworzonego przez grono entuzjastów pasjonujących się komputerami Commodore.

KA_10_PL_thumb

Pełne opracowanie na temat systemu MACS znajduje się w 10 numerze magazynu Komoda & Amiga plus, dostępnym również w formie elektronicznej.

 

Opublikowano Historia, Informatyka, Wojskowość | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Rzecz o wojnie polsko-japońskiej 1941-1957

Wojna polsko-japońska stanowi mało znany epizod z naszej historii. Ten osobliwy konflikt rozpoczął się w dniu 11 grudnia 1941 r., kiedy w następstwie rozpoczętej wojny japońsko-alianckiej, rezydujący w Londynie rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie wypowiedział wojnę Cesarstwu Wielkiej Japonii.

Postanowienie_Prezydenta_RP_1941-px640

Opublikowane w nr. 8 Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 20 grudnia 1941 r. postanowienie Prezydenta RP Władysława Raczkiewicza o stanie wojny z Japonią.

 

Wypowiedzenie przez Polskę wojny Japonii było jedynym tego rodzaju aktem ze strony polskich władz w XX wieku. Formalnie bowiem, wojna nie została wypowiedziana przez Rzeczpospolitą ani Rzeszy Niemieckiej, ani też Związkowi Radzieckiemu, mimo jawnej agresji ze strony tych państw, do której doszło we wrześniu 1939 r. Co ciekawe, ogłoszony przez prezydent RP Władysława Raczkiewicza stan wojny z Japonią został odrzucony przez Kraj Kwitnącej Wiśni. Hideki Tōjō, ówczesny japoński premier, odnosząc się do tej wojennej deklaracji rządu polskiego, stwierdził:

„Wyzwania Polaków nie przyjmujemy. Polacy, bijąc się o swoją wolność, wypowiedzieli nam wojnę pod presją Wielkiej Brytanii”.

W artykułach traktujących o tym temacie można czasem spotkać się ze stwierdzeniem, iż w trakcie tego konfliktu nie doszło do walk pomiędzy obiema stronami, choćby z racji odległości dzielącej dalekowschodni teatr wojny od rejonu działania Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (PSZ). W niektórych wspomnieniach oraz publikacjach dotyczących tego okresu znajdują się jednak doniesienia o starciach Polaków z siłami japońskimi.

Z pewnością znawcom historii polskiego lotnictwa znany jest życiorys jednego z naszych asów z czasów II wojny światowej, jakim był Witold Urbanowicz. We wrześniu 1943 r. wstąpił on ochotniczo do operującej w Chinach amerykańskiej 14 Armii Lotniczej (USAAF 14th Air Force), służąc w kilku jednostkach, w szczególności w słynnym 75 Dywizjonie Myśliwskim (75th Fighter Squadron), a przy tym biorąc udział w walkach z Japończykami. Relacje z tych dramatycznych niekiedy starć znaleźć można we wspomnieniach Urbanowicza zawartych choćby w takich książkach jak „Latające Tygrysy” lub „Ogień nad Chinami”.

Spitzler-Urbranowicz

Mjr Witold Urbanowicz (z prawej) i MAJ Spitzler podczas służby w amerykańskim 75 Dywizjonie Myśliwskim w Chinach, na tle samolotu Curtiss P-40 Warhawk.

Walczący w amerykańskich formacjach na Dalekim Wschodzie polski as lotnictwa wsławił się m.in. starciem pod Changde, kiedy to 11 grudnia 1943 r. zestrzelił dwa japońskie samoloty.

(Źródło: http://www.aviationart.pl/)

Witold Urbanowicz określany jest nieraz mianem jedynego polskiego wojskowego, który stawił czoła siłom zbrojnym Cesarstwa Japońskiego. Oprócz niego w ogniu walk na Dalekim Wschodzie znajdowali się jednak niekiedy również i marynarze z Polskiej Marynarki Handlowej, o czym pisał Jerzy Pertek w książce pt. „Druga mała flota”. Jeszcze przed przystąpieniem Japonii do II wojny światowej polskie statki handlowe kursowały na trasach prowadzących do alianckich portów znajdujących się w basenie Oceanu Indyjskiego, a także na Antypodach. Wraz z wybuchem walk na Dalekim Wschodzie zawisło nad nimi kolejne, obok zagrożenia ze strony niemieckich U-Bootów i krążowników pomocniczych, niebezpieczeństwo. Odtąd bowiem polscy marynarze musieli liczyć się z ryzykiem ataku ze strony japońskiej marynarki oraz lotnictwa.

Szczególnie narażone na ataki ze strony nowego nieprzyjaciela były polskie statki SS „Kościuszko” oraz SS „Pułaski”, które oprócz kursowania na trasie łączącej Suez z Durbanem, zawijały też do alianckich portów na Oceanie Indyjskim, a także w południowej Azji. Oba te transportowce, załadowane wojskiem, wysłano w konwoju do Singapuru jeszcze w listopadzie 1942 r., kiedy zaczęto liczyć się z rosnącym zagrożeniem na Dalekim Wschodzie. Po wybuchu wojny w kolejny rejs do tej strategicznej bazy został wysłany „Kościuszko”. Podczas tej wyprawy okazało się jednak, że Singapur padł pod naporem Japończyków. Statek ten jednak w dalszym ciągu zaopatrywał bazy aliantów w regionie, w tym Batawię w Holenderskich Indiach Wschodnich. O tym, jak bardzo ryzykowne były te wyprawy świadczy fakt, iż podczas służby, pełnionej do 1943 r. na Oceanie Indyjskim i sąsiednich akwenach, „Kościuszko” był atakowany przynajmniej siedmiokrotnie przez siły japońskie. W jednym przypadku polski statek został uszkodzony torpedą zrzuconą z japońskiego samolotu torpedowego. Uszkodzenia jednak nie były groźne, a „Kościuszko” mógł kontynuować swój rejs.

Szczęście nie opuszczało również „Sobieskiego”, który na początku maja 1942 r. wziął udział w operacji „Ironclad”, alianckiej inwazji na Madagaskar, będący wówczas w rękach sił francuskiego Vichy. MS „Sobieski”, uprzednio przerobiony na statek desantowo-inwazyjny, wysadził desant brytyjskiej piechoty w zatoce Diégo-Suarez. Niecałe trzy tygodnie później, 24 maja, polski statek został wysłany do kenijskiej Mombasy po kontyngent żołnierzy. Podczas jego nieobecności aliancka baza w Diégo-Suarez stała się celem ataku ze strony japońskich okrętów podwodnych „I-10”, „I-16” i „I-20”. Dwa ostatnie wpuściły do tamtejszego portu miniaturowe okręty podwodne, które poważnie uszkodziły brytyjski pancernik HMS „Ramillies” oraz zatopiły tankowiec „British Loyalty”, na pokładzie którego zginęło 6 ludzi. Ta ostatnia jednostka, przywrócona potem do służby, zajęła na redzie portu miejsce zwolnione właśnie przez „Sobieskiego”.

large_000000

MS „Sobieski” w listopadzie 1942 r.
THE POLISH NAVY IN BRITAIN, 1939-1947© IWM (FL 8900)

Polska Marynarka Handlowa miała też swój wkład w końcowym etapie alianckiej wojny z Japonią. Tak oto z końcem kwietnia 1945 r. wysłano „Pułaskiego” do przewozu żołnierzy na front w Birmie. Transportem wojska w rejonie Oceanu Indyjskiego trudniły się też „Kościuszko” i „Sobieski”. Ten ostatni wraz z „Pułaskim” miał też wziąć udział w inwazji Półwyspu Malajskiego, jednak następnego dnia po opuszczeniu przez flotę inwazyjną portu w Madrasie doszło do kapitulacji Japonii. Mimo to operacja ta nie została przerwana, acz zmianie uległ jej charakter, polegający odtąd na obsadzaniu Malajów przez wojska alianckie.
Wojna nie minęła również Polonii żyjącej na Dalekim Wschodzie. Szczególnie liczna była ona w chińskiej Mandżurii – szacuje się, że pod koniec lat 30. XX w. skupiała ona blisko 1,5 tys. osób. Większość z nich żyła w Harbinie, głównym mieście północnej Mandżurii. Historia tamtejszej polskiej społeczności sięga końca XIX stulecia, kiedy to blisko 7 tys. Polaków pracowało przy budowie Kolei Wschodniochińskiej. Byli to głównie robotnicy, technicy i inżynierowie, w ślad za którymi podążyło wielu innych przedsiębiorczych rodaków. Spokój mieszkańców zakłócił konflikt japońsko-chiński, który rozgorzał na początku lat 30., w wyniku którego w Mandżurii Japończycy utworzyli Mandżukuo, zależne od siebie państwo. Jednak na krótko przed wkroczeniem wojsk japońskich, na terenie Harbinu zaczęła działać samoobrona dowodzona przez por. Krosnowskiego. Formacja ta, chroniąca miasto przed maruderami oraz zbrojnymi bandami, powstała z inicjatywy konsula RP jakim był James Douglas, Polak szkockiego pochodzenia, działacz PPS i współpracownik Józefa Piłsudskiego.
Okupujące region wojska japońskie odnosiły się do Polaków życzliwie, acz po wybuchu wojny z aliantami władze Mandżukuo zamknęły Konsulat Generalny RP w Harbinie. Podobnie jak inne mniejszości, również i tamtejszą Polonię objęły wojenne restrykcje. Jedną z nich był obowiązek noszenia znaczków z osobistym numerem identyfikacyjnym i oznaczeniem przynależności państwowej. W dalszym ciągu działały jednak polskie placówki kulturalne i oświatowe, organizacje polonijne, stowarzyszenia, obie parafie oraz inne instytucje. Polska samoobrona, w skład której wchodzili też miejscowi Rosjanie, uaktywniła się w Harbinie ponownie w sierpniu 1945 r., wraz z końcem japońskiej okupacji. Polacy zajęli kluczowe obiekty w mieście, w tym m.in. dworzec kolejowy, składy żywności, magazyny przy lotnisku, montownię samochodów Mitsubishi oraz inne obiekty opuszczone przez Japończyków. Siły te przejęły broń i uzbrojenie, zabezpieczały mienie, a także rozbrajały niepowołane osoby. Nie obyło się też bez starć z działającymi w okolicy zbrojnymi grupami. Krótko potem do miasta wkroczyły wojska radzieckie, które jednak zdecydowały się utrzymać do końca 1945 r. zorganizowaną przez Polaków samoobronę.

Polacy-Harbin-1925

Polacy przed kościołem św. Józefa w Harbinie przed rozpoczęciem procesji w dniu uroczystości Bożego Ciała, w połowie lat 20. minionego stulecia. W 1931 r. miasto to zajęli Japończycy, którzy na terenie Mandżurii utworzyli zależne od siebie Cesarstwo Mandżukuo. Mimo wojennych niedogodności związanych z okupacją, licząca blisko 1,3 tys. osób Polonia mogła funkcjonować bez większych przeszkód.(Fot. Eleonora Grotkowska / http://www.bikop.eu/)

Cesarstwo Mandżukuo wraz z Japonią odegrały też pewną rolę w działalności polskiego podziemia oraz wywiadu w Europie, w czym nie przeszkodziło wypowiedzenie przez RP wojny w grudniu 1941 r. W dalszym ciągu trwała współpraca wywiadowcza, co było tym bardziej uzasadnione ze względu na zagrożenie, jakie dla Polski oraz Japonii stanowił ZSRR. Działania te znalazły nawet miejsce w zarysie historii stosunków polsko-japońskich, przedstawionych przez Ambasadę Rzeczpospolitej Polskiej w Tokio. Opracowanie to wymienia mjr Michała Rybikowskiego, który w Sztokholmie współdziałał z japońskim gen. Onoderą Makoto, a także współpracę w Kownie i Królewcu pomiędzy por. Leszkiem Daszkiewiczem a konsulem Chiune Sugiharą. Za sprawą tego ostatniego miało zostać ocalone życie blisko 6 tys. polskich Żydów. Kontakty z Sugiharą i innymi dyplomatami ułatwiały też zdobycie wiz dla Polaków, również tych z Harbinu, pragnących wstąpić w szeregi PSZ. W przerzucie ludzi, środków pieniężnych, a także przesyłaniu korespondencji i pozostałych informacji pomagały placówki Japonii oraz uznawanego przez Rzeszę Niemiecką Mandżukuo. To właśnie na paszportach dyplomatycznych tego ostatniego państwa poruszali się po okupowanych przez Niemcy terytoriach Polacy, będący jednocześnie zakonspirowanymi członkami Armii Krajowej.

Chiune_Sugihara

Konsul Chiune Sugihara (1900 – 1986), który podczas służby na japońskich placówkach dyplomatycznych w Kownie i Królewcu współpracował z polskim wywiadem, ratując życie kilku tysięcy polskich Żydów. Za swe zasługi otrzymał tytuł „Sprawiedliwego wśród Narodów Świata” oraz odznaczenia polskie i litewskie.
(Fot. Wikimedia Commons / Public Domain)

Trwająca wojna nie przerwała też pracy polskich franciszkanów w Japonii, działających na placówce misyjnej, którą w Nagasaki utworzył ojciec Maksymilian Kolbe wraz z Zenonem Żebrowskim, znanym w Japonii jako Brat Zeno. Szczęśliwie polski klasztor, o lokalizacji którego w 1931 r. zadecydował o. Kolbe, przetrwał uderzenie atomowe na miasto, dokonane w dniu 9 sierpnia 1945 przez lotnictwo amerykańskie. Znajdujący się w nim zakonnicy franciszkańscy natychmiast też ruszyli z pomocą poszkodowanym w wyniku ataku mieszkańcom Nagasaki.

Ostatecznie kres działaniom wojennym na Dalekim Wchodzie położyła kapitulacja Japonii w dniu 2 września 1945 r. Na formalne zakończenie wojny polsko-japońskiej trzeba było jednak czekać aż do 8 lutego 1957 r., kiedy to Józef Winiewicz, wiceminister spraw zagranicznych PRL, a także Toshikazu Kase, japoński ambasador przy ONZ, podpisali Układ o przywróceniu normalnych stosunków między Polską Rzecząpospolitą Ludową a Japonią. Akt ten przywrócił polsko-japońskie stosunki dyplomatyczne, kończąc tym samym nietypowy konflikt, w którym szczęśliwie więcej było współpracy, aniżeli krwawych walk.

Wybrane materiały źródłowe

Andrzej Fedorowicz, Harbin: Polskie miasto w Chinach, 2017.12.17

Dziennik Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej. Londyn, dnia 20 grudnia 1941 r. Nr 8.

Ewa Pałasz-Rutkowska, Historia stosunków polsko-japońskich, 2017.12.17

Jarosław Neja, Polacy w Mandżurii. Komentarze Historyczne, 2017.12.17

Jerzy Pertek, Druga mała flota. Wydawnictwo Poznańskie. Poznań 1983

Krystian Karolak, 60. rocznica odnowienia stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską a Japonią, 2017.12.17

Paweł K. Janowski, Św. Maksymilian Kolbe i bomba zrzucona na Nagasaki, 2017.12.17

Piotr Górka, White Eagle, 2017.12.17

Polonia i Polacy w Chinach, historia, pochodzenie, struktura, sytuacja społeczna, liczebność, 2017.12.17

Przemysław Kmieciak, 8 II 1957 Koniec wojny polsko japonskiej, 2017.12.17

Waldemar Kowalski, „Mała Polska” na Dalekim Wschodzie. Przez ponad 50 lat w Mandżurii istniała… polska kolonia, 2017.12.17

Opublikowano Historia, Stosunki międzynarodowe, Wojskowość | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Pixel Heaven 2017. Retro & Indie Gaming Fest vol. 5

W ostatni weekend maja tego roku w Warszawie znów spotkają się pasjonaci komputerowego retro sprzętu. Przed nami piąta już bowiem edycja Pixel Heaven, wielkiego święta dawnych komputerów oraz gier niezależnych.

Pixel-Heaven-2016

Przybliżając charakter Pixel Heaven być może najlepiej wspomnieć o znakomitej, ubiegłorocznej edycji tego wydarzenia. Na jego potrzeby reaktywowano magazyn „Bajtek”, który w ubogich i szarych latach 80. był jednym z okien, poprzez które można było spojrzeć na komputerowy świat. Miesięcznik ten był wręcz obowiązkową pozycją zarówno dla graczy jak i pozostałych entuzjastów, jak to było wówczas często określane, mikrokomputerów. Wraz ze specjalnym wydaniem wspomnianego magazynu na Pixel Heaven pojawił się również jeden z jego redaktorów, jakim był Marcin „Borek” Borkowski, słynny Naczelny miesięcznika „Top Secret”, wydawanego również przez Wydawnictwo Bajtek.

Wśród ubiegłorocznych gości z branży komputerowej zobaczyć można było również Petro Tyschtschenko, jednego z szefów dawnego Commodore International. Spotkanie z tą znaną w świecie Amigi osobistością było okazją do rozmów na temat tych jakże popularnych maszyn oraz retrokomputerowych imprez. Petro Tyschtschenko był pod wrażeniem widząc wciąż sprawne mimo upływu czasu Amigi. Wspominał, że podczas projektowania A1200 cykl życia tego modelu został określony bodaj na dwa lata, podczas gdy wiele z nich jest na chodzie nawet po dwóch dekadach.

Tyschtschenko

Wraz z Petro T. Tyschtschenko, dyrektorem logistyki dawnego Commodore International, podczas Pixel Heaven 2016.

Petro dobrze też wyrażał się o polskich imprezach, na których można było pomówić choćby o historii komputerów. Według niego zagraniczne wydarzenia koncentrowały się głównie na graniu. Przy okazji pozwoliłem sobie też poruszyć temat popularności Amigi i specyficznej więzi, łączącej te komputery z ich posiadaczami. Znamienity rozmówca stwierdził wówczas, iż jest to efektem tego, iż Amiga była projektowana jako komputer zorientowany na człowieka, co przejawiało się choćby w przyjaznym dla użytkownika interfejsie (GUI) systemu operacyjnego.  Wynikało to z koncepcji, zgodnie z którą człowiek znajdował się w centrum tworzonego przez niego oraz jego komputer systemu. Odmienne podejście panowało w świecie PC, w którym maszyna była najważniejsza. I być może właśnie to tłumaczy w zasadzie brak na takich imprezach starych pecetów z mikroprocesorami 286, 386, czy 486, które w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku stanowiły konkurencję dla komputerów Amiga.

Kolejnym ważnym gościem Pixel Heaven był Jon „Jops” Hare, jeden z twórców Sensible Software, która to firma dała światu 16-bitowych gier takie hity jak „Cannon Fodder” czy „Sensible Soccer”. Jon Hare był też jedną z gwiazd afterparty, dając znakomity występ wraz ze znanym w świecie komputerowej muzyki Benem Daglishem.

Uczestnicy Pixel Heaven mogli wziąć też udział w panelach dyskusyjnych. Jednym z nich była wideokonferencja z udziałem Petera Molyneux, współtwórcy wielu gier oraz jednego z założycieli Bullfrog Productions. Interesująca była też prezentacja i dyskusja będąca porównaniem Amigi z Atari ST.

Z pewnością wiele ciekawych zdarzeń oraz znakomitych gości czeka na uczestników rozpoczynającej się dziś piątej edycji Pixel Heaven. Jedną też z atrakcji, obok której dawni „giercmani” nie będą mogli przejść obojętnie, będzie reaktywacja wspomnianego już czasopisma „Top Secret”. W imprezie tej coś dla siebie znajdą też fani gier tworzonych przez twórców niezależnych, planszówek i komiksu, a nawet nowinek sprzętowych. Wśród nich można by wymienić choćby wracające po wielu latach, acz już w nowej odsłonie, technologie virtual reality (VR), obecne na zeszłorocznych imprezach komputerowych. Co jest jednak najważniejsze, to pasja, która łączy ludzi niezależnie od wieku lub jakichkolwiek innych różnic.

Pixel Heaven 2017. Retro & Indie Gaming Fest vol. 5 odbędzie się w warszawskiej Zajezdni Autobusowej MZA przy ulicy Włościańskiej 52, w dniach 25 – 28 maja.

Szczegóły tej imprezy można znaleźć na witrynie organizatora lub na stronie tego wydarzenia na portalu Facebook.

Opublikowano Informatyka, Kultura, Wydarzenie | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

K&A Plus – siódmy numer magazynu już dostępny

„Komoda & Amiga plus” to tworzony przez grono entuzjastów magazyn, poświęcony komputerom Commodore i Amiga, a także pochodnych platform komputerowych oraz systemów takich jak choćby AmigaOne, MorphOS lub AROS.

Wraz z początkiem maja tego roku wydany został 7. numer tego czasopisma. W najnowszej odsłonie „K&A plus” fani komputerowej klasyki spod znaku C= znajdą opisy wielu gier na C64 i Amigę. Ponadto w numerze znajdują się wywiady z osobowościami ze świata Commodore i Amigi, w tym także z Jonem Hare, założycielem legendarnego Sensible Software oraz współtwórcą tak pamiętnych tytułów jak „Sensible Soccer” i „Cannon Fodder”. Oprócz tego tematy sprzętowe traktujące choćby o malowaniu dotkniętego zębem czasu retro sprzętu, a także opis karty turbo Furia EC020 dla A600.

A600-Furia

Widoczna powyżej karta turbo Furia EC020 dla komputera Amiga 600 jest tematem mojego artykułu, który można przeczytać na łamach siódmego już numeru „K&A plus”.

Ten ostatni artykuł jest moim drugim opracowaniem, jakie pojawiło się na łamach K&A plus, z którego redakcją mam prawdziwą przyjemność od pewnego czasu współpracować.

Najnowszy, siódmy numer „K&A plus” dostępny jest do pobrania na witrynie tego magazynu.

K&A plus #07, magazyn użytkowników komputerów Commodore, wydanie zima / wiosna 2017

Opublikowano Informatyka | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Pixel Heaven 2016

W ten weekend w Warszawie odbędzie się czwarta edycja Pixel Heaven, imprezy dedykowanej retro gamingowi oraz niezależnym grom komputerowym.

Amiga 1000 (z lewej) i Amiga 600 (po prawej) prezentowane w trakcie Pixel Heaven 2015

Amiga 1000 (z lewej) i Amiga 600 (po prawej) prezentowane w trakcie Pixel Heaven 2015

Głównym organizatorem tego wydarzenia jest Robert Łapiński, wydawca poświęconego kulturze gier wideo magazynu PIXEL. Zarówno miesięcznik, jak i związana z nim impreza poruszają tematykę branży rozrywki elektronicznej, nie zapominając przy tym o koneserach gustujących w dawnym sprzęcie komputerowym. Ci ostatni z pewnością pamiętają czasy, kiedy to królował 8- i 16-bitowce, a ich posiadacze zaczytywali się w tak popularnych wówczas czasopismach jak „Bajtek”, „Top Secret”, „Secret Service”, „Gambler”, „Amiga Magazyn”, „Amiga Computer Studio”, ”Commodore & Amiga” czy choćby „Moje Atari”.

Odnośnie samego Pixel Heaven, to impreza ta jest okazja do tego, aby zapoznać się z najnowszymi produktami rynku gier wideo, ale także aby spróbować sił grając w klasyki rozrywki komputerowej. Ponadto wydarzenie umożliwia zaprezentowanie przejawów własnej twórczości komputerowej, jak również prezentację posiadanych komputerów lub konsol wideo. Warto przy tym dodać, iż każdy, kto dostarczy sprawny, zdatny do grania sprzęt komputerowy wraz z monitorem może liczyć na darmową wejściówkę, przyczyniając się jednocześnie do wsparcia całej inicjatywy.

Jednak przede wszystkim Pixel Heaven jest spotkaniem z ludźmi związanymi ze światem komputerów. Wśród nich znajdują się zarówno anonimowi nieraz pasjonaci lub kolekcjonerzy, czy też znani w swych środowiskach blogerzy, ale też dziennikarze, twórcy oprogramowania oraz sprzętu komputerowego oraz postaci decydujące o obliczu rynku komputerowego. W gronie tych ostatnich, którzy mają jako goście specjalni pojawić się w tegorocznej edycji Pixel Heaven, znajdują się takie postaci jak Petro Tyschtschenko, dawniej jeden z dyrektorów Commodore, jak również Jon Hare, współtwórca takich przebojów jak “Sensible Soccer” czy “Cannon Fodder”, czy też znany entuzjastom gier strategicznych Peter Molyneux z Bullfrog Productions.

Ubiegłoroczna edycja Pixel Heaven upłynęła głównie pod znakiem Amigi, a okazją ku temu była 30. rocznica wprowadzenia na rynek modelu A1000. Patrząc choćby na listę gości specjalnych można być pewnym, że akcenty amigowe będą silne również i tym razem. Nie mniej jednak entuzjaści innych platform również powinni być usatysfakcjonowani obecnością bliskiego im sprzętu komputerowego oraz pozostałymi atrakcjami.

Impreza odbędzie się w Warszawie, w hali MZA przy ul. Włościańskiej w dniach 3 – 5 czerwca 2016 r. Szczegółowy program PIXEL HEAVEN 2016. RETRO & INDIE GAMING FEST vol. 4 znaleźć można na fanpage tego wydarzenia na portalu Facebook oraz na witrynie organizatora.

PH_16_game_plan

Pixel Heaven 2016 Game Plan

Opublikowano Informatyka, Kultura, Wydarzenie | Otagowano , , , , , , , , , , , | Skomentuj