Cytadelowcy podczas „Bitwy o Poznań 2013”

W minioną sobotę, 23 lutego bieżącego roku, na poznańskiej Cytadeli miała miejsce inscenizacja walk o Poznań w 1945 r. W tegorocznej „Bitwie o Poznań” wzięło udział około 300 rekonstruktorów z Wielkopolski oraz innych regionów kraju. Widowisko odbyło się na większym terenie niż poprzednio. Nieco paradoksalnie miejscem tym była polana pod Dzwonem Pokoju i Przyjaźni Między Narodami.

T-70 na Ctadeli

Czołg T-70 na Cytadeli w Poznaniu (fot. W. Jochymczyk)

Tym razem organizatorzy nie mieli możliwości skorzystania z legendarnego czołgu T-34, użytego podczas akcji w ubiegłym roku. Zademonstrowany za to został radziecki czołg T-70, wyremontowany w Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu. Co warte podkreślenia, jest to jeden z dwóch sprawnych egzemplarzy tego typu czołgu, jakie są na świecie. Publiczność mogła też zobaczyć motocykle BMW, samochody terenowe Willys oraz ciężarówkę Opel Blitz, która służyła po stronie niemieckiej.

Na polu walki przewagę liczebną miały siły niemieckie. Zdecydowanie mniej było żołnierzy radzieckich, którzy jednak mogli liczyć na wsparcie ze strony poznaniaków – tzw. cytadelowców. Terminem tym określa się ochotników lub siłą wcielonych cywili do walki o Cytadelę. Ich rolę w walkach o Poznań w lutym 1945 r. przypomniała grupa wielbicieli historii i wojskowości związanych z ARTylerią.

Cytadelowcy, 2013

Cytadelowcy wspierający wojska radzieckie podczas „Bitwy o Poznań 2013” (fot. P. Broda)

Sobotnie widowisko zorganizowało Stowarzyszenie PGRH Warta przy pomocy entuzjastów rekonstrukcji historycznej oraz sponsorów. Przebieg tegorocznej Bitwy o Poznań można zobaczyć na poniższym filmie.

Warte polecenia są także fotografie autorstwa:

Zaszufladkowano do kategorii Historia, Wydarzenie | Otagowano , , , , , , , , , , | Możliwość komentowania Cytadelowcy podczas „Bitwy o Poznań 2013” została wyłączona

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

Wszystkim moim Krewnym, Przyjaciołom, Znajomym i Gościom odwiedzającym niniejszą stronę życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia przeżytych w miłej, rodzinnej atmosferze, a także błogosławieństwa Bożego w realizacji planów oraz marzeń w Nowym Roku.

Stokes-Madonna

Marianne Preindlsberger Stokes (1855-1927) - 'Madonna of the Fir Tree', 1925

Zaszufladkowano do kategorii Wydarzenie | Otagowano , , , , , , , , , , , , | Możliwość komentowania Wesołych Świąt Bożego Narodzenia! została wyłączona

Joe Strummer (1952 – 2002)

22 grudnia 2002 roku zmarł Joe Strummer. Chociaż od tego wydarzenia minęło już 10 lat, to jednak dzięki swej muzyce dalej jest on obecny wśród nas.

Joe Strummer urodził się 21 sierpnia 1952 r. w tureckiej Ankarze jako John Graham Mellor. Jego ojciec był brytyjskim dyplomatą, stąd cała rodzina dość często zmieniała miejsce zamieszkania, podróżując po świecie. Joe uwielbiał słuchać utworów Little Richarda, Woody’ego Guthrie oraz The  Beach Boys. Za sprawą tych ostatnich postanowił zostać muzykiem.
Jego brat David, związany z National Front, partią brytyjskich narodowców, popełnił
w lipcu 1970 r. samobójstwo. Wydarzenia te wywarły znaczący wpływ na Joe Strummera.
W tym samym roku zaczął on uczęszczać do londyńskiego Central Saint Martins College of Art and Design, chcąc zostać zawodowym karykaturzystą.

Joe Strummer by Rex Features

Joe Strummer, fot. Rex Features

W 1973 roku przeniósł się jednak do walijskiego Newport. Tam też związał się z muzykami z miejscowego College of Art, stając się wokalistą zespołu The Vultures. Twórczość muzyczną łączył w tym okresie z pracą w roli grabarza. Wspomniany zespół uległ rozpadowi, a Joe wrócił w 1974 r. do Londynu, w którym powołał nową kapelę – The 101’ers, która często grała w londyńskich pubach, wykonując popularne amerykańskie utwory bluesowe oraz R&B.
Wtedy też przyjął swój sceniczny pseudonim, pod którym znany jest na całym świecie.
W kwietniu 1976 roku The 101’ers zagrali na koncercie wraz z mało wówczas znanym zespołem Sex Pistols. Formacja ta wywarła ogromny wpływ na Strummera. Krótko po tym występie skontaktował się z nim Mick Jones, wraz z którym założył legendarny punk-rockowy zespół The Clash. Początkowo skład tworzył Keith Levene (gitara), Paul Simonon (bas) i Terry Chimes (perkusja).

The Clash, Shea Stadium, 1982

The Clash na Shea Stadium, 1982 r. Źródło: http://musiccornershop.blogspot.com

Utwory tej grupy bezpośrednio dotykały problemów społecznych i politycznych ówczesnego świata, z których wiele nadal pozostaje aktualnych. Część z nich,
w szczególności dotyczących bezrobocia, emigracji, niepokojów i napięć społecznych,
w ostatnich latach przybrała wręcz na sile. Na celowniku The Clash znalazła się polityka wielkich mocarstw, działania rządu, czy też policji pacyfikującej demonstracje uliczne. Joe Strummer, który był liderem tej grupy, w swoich tekstach mówił o losie robotników, szeregowych żołnierzy, bezrobotnych i osób z marginesu. Potrafił też bronić tych, o których świat zdawał się zapomnieć. Przykładem może być utwór Straight to Hell, przybliżający los Ameroazjatów,  których blisko 50 tysięcy zostało w Indochinach po wojnie we Wietnamie. Będąc dziećmi amerykańskich ojców i wietnamskich matek, ludzie ci byli poddawani prześladowaniom ze strony komunistycznych władz oraz części społeczeństwa.
Tematem twórczości The Clash była też wewnętrzna sytuacja Wielkiej Brytanii, dotkniętej na przełomie lath 70. i 80. XX w. kryzysem gospodarczym. Szczególnie ostrej krytyce, prowadzonej z pozycji anarchistycznych i lewicowych, poddawany był rosnący w siłę tatcheryzm. Jakkolwiek działania Margaret Tatcher uzdrowiły brytyjską gospodarkę, to jednak trudno jest przejść obojętnie obok wymierzonej w rządy Żelaznej Damy muzyki The Clash. Joe Strummer potrafił też bardzo celnie i zarazem żartobliwie komentować wydarznia w innych częściach świata. Kiedy Ajatollah Chomeini zakazał w Iranie muzyki rockowej, odpowiedzią The Clash był utwór Rock the Casbah.

Utwór ten jako pierwszy został zagrany przez rozgłośnię wojsk amerykańskich podczas rozpoczęcia operacji Pustynna Burza w 1991 r. „Rock the Casbah” był bardzo popularny wśród walczących żołnierzy, w szczególności za sprawą wersu „Drop your bombs between the minarets” („Zrzucajcie swoje bomby pomiędzy minaretami”). Strummer odżegnywał się od takiego wykorzystania swego tekstu, pozostając wiernym swoim lewicowym ideałom.
W wywiadzie udzielonym w 1984 r. dla LA Times stwierdził

Widzisz, ja nie jestem jak Paul [Simonon] albo inni. Miałem szansę zostać „dobrą, normalną osobą” z niezłym samochodem oraz domem na przedmieściach – „złotym jabłkiem”, czy jakkolwiek byś tego nie nazwał.
Ale przejrzałem to. I zobaczyłem, że to jest puste życie.

W tym wszystkim przejawia się swoista filozofia Joe Strummera i The Clash, w której widać głęboką troskę o człowieka. Człowieka, który powinien być wolny od schematu narzucanego przez system społeczno-ekonomiczny, wraz z towarzyszącymi mu ograniczeniami.

Pod względem muzycznym w twórczości The Clash zauważalne są elementy ska, reggae, rockabilly, funku i wielu innych gatunków muzycznych. Jednocześnie dorobek tego zespołu stał się inspiracją dla wielu twórców. Wśród muzyków, którzy mniej lub bardziej bezpośrednio czerpali z utworów tej grupy, wymienić można takich wykonawców jak Cypress Hill, M.I.A., Public Enemy, Richard Cheese, Will Smith, czy choćby Maanam.

Po rozpadzie The Clash Joe Strummer w dalszym ciągu tworzył muzykę, między innymi wraz ze swoim nowym zespołem The Mescaleros. Działalność ta została przerwana nagle przed 10 laty, kiedy Joe zmarł na zawał serca.

Rok później jego rodzina wraz z grupą przyjaciół założyła fundację Strummerville – The Joe Strummer Foundation for New Music. Jak głosi jej misja, jest ona całkowicie niezależną, apolityczną organizacją charytatywną, która oferuje wsparcie, środki oraz możliwości występu dla tych artystów, dla których normalnie byłyby one niedostępne.

Chociaż minęło już 10 lat odkąd Joe Strummer opuścił ten świat, to jednak dalej go zmienia poprzez swą muzykę, która inspiruje kolejnych artystów, a także ludzi dobrej woli.

Joe Strummer NYC mural

Wykonany w Nowym Jorku przez Zephyra i Dr. Revolt mural, upamiętniający Joe Strummera Fot. David Shankbon, Wikipedia

Zaszufladkowano do kategorii Sylwetka | Otagowano , , , , , , , | Jeden komentarz

Józef Kowalski, ostatni weteran wojny polsko-bolszewickiej

Dzień 15 sierpnia to Święto Wojska Polskiego, kiedy to wspominamy zwycięską bitwę warszawską w 1920 r. Z pewnością walki sprzed 92 lat są zbyt odległe w czasie, aby wzbudzały jakieś większe emocje u współczesnych nam ludzi. Jak się jednak okazuje, wciąż wśród nas obecny ktoś, dzięki któremu wydarzenia z lat 1919 – 1921 wciąż są w jakiś sposób żywe.

Józef Kowalski to ostatni żyjący weteran wojny polsko-bolszewickiej, a zarazem najstarszym obecnie mężczyzna w naszym kraju i prawdopodobnie w Europie. Urodził się 2 lutego 1900 r. w Wicyniu, który w tamtym czasie należał do władanej przez cesarza Franciszka Józefa Monarchii Austro-Węgierskiej.
Do wojska Józef Kowalski trafił jeszcze w czasie I wojny światowej, aczkolwiek nie dane mu było wówczas wziąć udziału w walkach. Podczas wojny polsko-bolszewickiej służył w 22 Pułku Ułanów Podkarpackich, biorąc udział między innymi w bitwie pod Komarowem (31 VIII 1920). Po zakończeniu działań wojennych został skierowany do Grudziądza na kurs kawaleryjski. Po jego zakończeniu zrezygnował jednak ze służby wojskowej i zajął się pracą na roli. Czas pokoju nie trwał jednak długo i w sierpniu 1939 r. Józef Kowalski ponownie znalazł się w wojsku. Służąc w artylerii, wziął udział w wojnie obronnej, w wyniku której dostał się do niewoli niemieckiej. Po zakończeniu II wojny światowej, po wielu perypetiach, osiadł ze swoją rodziną pod Krzeszycami (powiat sulęciński) prowadząc do 1993 r. gospodarstwo rolne. Obecnie przebywa w Domu Opieki Społecznej w Tursku koło Sulęcina.
Z czasem jego zasługi zostały docenione przez kraj, za który wielkorotnie walczył. W 2010 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał także Medal Pro Memoria, a ponadto został uhonorowany przez władze Warszawy oraz Radzymina. W lutym bieżącego roku otrzymał z rąk ministra obrony Tomasza Siemioniaka awans na stopień kapitana.

Józef Kowalski (źródło - prezydent.pl)

Nie da się ukryć, że wraz z upływem lat odchodzą tak świadkowie, jak i uczestnicy historycznych wydarzeń. Niedawno (5 sierpnia 2012) dowiedzieliśmy się o śmierci mjr. Ignacego Skowrona, ostatniego obrońcy Westerplatte. Do wieczności zostali już powołani również weterani II wojny światowej, których dane mi było poznać. Tym bardziej należy docenić to, że w naszych czasach wciąż żyją ludzie, którzy tworzyli przełomowe momenty naszej historii. Cieszmy się obecnością wśród nas kpt. Józefa Kowalskiego tak długo, jak to tylko możliwe.

Polecane odnośniki:
niezalezna.pl – Ostatni uczestnik Bitwy Warszawskiej awansowany
prezydent.pl – Order dla najstarszego obrońcy Ojczyzny
pl.wikipedia.org – Józef Kowalski (weteran)
wp.mil.pl – Awans dla ppor. Józefa Kowalskiego – 112 letniego weterana

Zaszufladkowano do kategorii Historia, Sylwetka | Otagowano , , , , , , , , | Jeden komentarz

Tribute to Jack Tramiel (1928 – 2012)

Jack Tramiel, 2007
Jack Tramiel przemawiający w 2007 r. z okazji 25. rocznicy powstania C64 (fot. Alex Handy, Wikipedia)

W niedzielę 8 kwietnia zmarł Jack Tramiel, założyciel Commodore International oraz późniejszy właściciel Atari Corp. Pochodzący z Łodzi Tramiel właściwie nazywał się Jacek Trzmiel, acz źródła nie są w tej kwestii zgodne, podając też inne wersje jego nazwiska (Idek Trzmiel, Idek lub Icek Tramielski). Z racji swego żydowskiego pochodzenia w czasie II wojny światowej przyszło mu żyć w łódzkim getcie, a następnie przejść przez piekło niemieckich obozów koncentracyjnych w Auschwitz-Birkenau oraz Hannover-Ahlem. Wyzwolony przez amerykańską 84 Dywizję Piechoty, wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Tam też zmienił swoje nazwisko na bardziej rozpoznawalne dla Amerykanów. Ważnym okresem w życiu Tramiela była służba w US ARMY, w czasie której nauczył się naprawy sprzętu biurowego.
Po odejściu z wojska Tramiel zajął się produkcją maszyn do pisania. Idąc z duchem czasu, założona przez niego firma Commodore International wytwarzała kalkulatory elektroniczne oraz komputery, w tym legendarny Commodore 64, najpopularniejszy na świecie model komputera domowego.

C64
Commodore 64 (fot. Wikipedia)

W 1984 r. po ostrym konflikcie z jednym z udziałowców, Tramiel opuścił szeregi Commodore i kupił Atari Inc. Dzięki śmiałym decyzjom uratował Atari od upadku, stając się przy tym współtwórcą bardzo udanej rodziny komputerów Atari ST. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom technicznym (np. złącze MIDI) oraz znakomitemu oprogramowaniu użytkowemu (m. in. Calamus, DEGAS, Cubase) komputery te były wykorzystywane do DTP oraz przez muzyków. Wśród tych ostatnich można wymienić tak wybitnych twórców jak Mike Oldfield, Jean-Michel Jarre, Fatboy Slim, The Chemical Brothers, czy też Czesław Niemen albo Kazik Staszewski.

Atari 1040STf
Atari 1040ST z systemem TOS (fot. Bill Bertram, Wikipedia)

Dziedzictwem Tramiela są jednak nie tylko rzesze informatyków, inżynierów oraz artystów. Za sprawą jego koncepcji jaką był „komputer dla mas, a nie dla klas” miliony osób na całym świecie miało pierwszy kontakt z nowoczesną technologią informatyczną. Chociaż era komputerów domowych dawno minęła, to jednak miały one doniosły wkład w procesie komputeryzacji ludzkości. Warto pamiętać o tym, że jedną z osób, które nadały temu procesowi kształt był właśnie Jack Tramiel, pochodzący z Polski amerykański przedsiębiorca.

Korzystając z okazji polecam wywiad, jakiego w 1987 r. Tramiel udzielił dla miesięcznika „Bajtek”.

Jack Tramiel, 1987
Jack Tramiel – „Bajtek”, nr 1/1987

Zaszufladkowano do kategorii Historia, Informatyka, Sylwetka | Otagowano , , | Jeden komentarz